29
2022
2013-09-06

Znani? Nieznani? - Stąd/c.d. wywiadu z panią Janiną Tenderendą


 - Nadal aktywnie pani uczestniczy w życiu lokalnej społeczności, działa w Towarzystwie Miłośników Ziemi Sterdyńskiej. Wyróżnienie „Zasłużony dla gminy Sterdyń”, otrzymane niedawno w czasie dożynek powiatowych jest tego świadectwem. Co uważa pani za swój sukces w tej działalności?
- Z mojej inicjatywy dzięki Stowarzyszeniu „Wspólnota Polska” w gminie Sterdyń 2005 roku na letnim wypoczynku przebywały dzieci z polskich rodzin z Grodna i jego okolic. Opiekę, wyżywienie i nocleg młodym Polakom z Białorusi zapewnili Anna i Adam Góralowie, Danuta i Waldemar Drabankowie, Bożena i Zbigniew Kolankowie, Mirosława i Jan Rominkiewiczowie ze Sterdyni, Alicja i Henryk Kruzowie z Chądzynia, Elżbieta i Józef Mastalerczukowie z Dzięciołów Bliższych, i Małgorzata i Paweł Steciowie z Białobrzegów. U mnie mieszkała opiekunka.  Atrakcyjny program pobytu dzieci był możliwy dzięki wielu ludziom dobrej woli, w tym między innymi wójtowi gminy, członkom Towarzystwa Miłośników Ziemi Sterdyńskiej, Zespołowi Szkół w Sterdyni. Dodam, że niektórymi rodzicami  tych dzieci z Białorusi mam kontakt i wiem na przykład, że jeden z przebywających wtedy w Sterdyni chłopców, Stasio Romańczuk, celująco zdał maturę, ukończył kursy językowe we Wrocławiu i obecnie dostał się na Uniwersytet Jagielloński. Myślę, że nasza sterdyńska społeczność ma w tym jakaś zasługę.
 
- Wiem, że obecnie przed panią kolejne zadanie.
- Tak. Jestem w trakcie ponownego opracowywania niezmiernie ciekawych zapisków nieżyjącego już pana Bronisława Marchela z Białobrzegów, wyjątkowej osoby, bardzo mało znanej w środowisku, żołnierza armii gen. Andersa, uczestnika bitwy pod Monte Cassino. W przyszłym roku w maju przypada 70 rocznica tej bitwy, więc to opracowanie będzie moim skromnym hołdem oddanym Polakom, którzy tam walczyli i zapisaniem kolejnych kart historii naszego regionu. Ten pamiętnik już kiedyś był drukowany w „Sterdyniaku”.
 
- Pamięta pani i II Rzeczpospolitą, i PRL, i obecną III RP. Która Polska jest pani najbliższa?
- Polska międzywojenna, czyli II RP jest dla mnie najbliższa z powodów najprostszych – to lata mojego dzieciństwa i młodości. Ale nie tylko. Dzieciństwo i młodość przeżyłam we wspaniałej rodzinie, nie usłyszałam nigdy kłótni między rodzicami i ja nie umiem się kłócić. Z każdym można się dogadać. Ważną rzeczą jest mieć szacunek dla drugiego człowieka, bez tego nie ma normalnego życia. Jeśli ktoś myśli, że jest sam jakiś „naj”, to jasne, że nie przekona o tym całego świata i już z góry jest na przegranym. Takich ludzi spotykamy teraz coraz więcej.
Atmosfera Polski międzywojennej powodowała, że ludzie innej narodowości często się asymilowali. W łódzkiej szkole miałam koleżanki Żydówki, ewangeliczki, prawosławne, najwięcej było nas katoliczek. Ta wielokulturowość była dla nas naturalna i normalna.  Żyłyśmy w zgodzie. Co roku po wojnie jeździłam do Łodzi na spotkania absolwentek tej szkoły. Teraz już ich nie ma, podobnie z mojego pierwszego rocznika studiów. Jestem sama, trudno mi się z tym pogodzić.
Oświata w II RP była na wysokim poziomie. Dla biednych, ale bardzo zdolnych, istniały stypendia. Nam młodym nikt niczego nie nakazywał, wiedziałyśmy, że trzeba się uczyć. Punktem honoru było na przykład w mojej szkole poznać noblistów z ostatnich lat w dziedzinie literatury, choć nikt nas do tego nie zmuszał. Myśmy to chciały przeczytać, żeby móc o tym rozmawiać. To nas szalenie rozwijało, uczyło pięknego języka w codziennej rozmowie, dyskusji. Takie zachowanie było wtedy modne. Dziś ze zdumieniem słucham, jak dziennikarze, politycy przerywają swemu rozmówcy. Cechą systemu oświaty był wszechstronny rozwój i system wartości oparty na Dekalogu, a szczególnie przykazaniu miłości. Wiedziałyśmy, że to jest dobre i do tego dążyłyśmy. Młodzi uczyli się oszczędności, poszanowania czyjeś pracy, myślenia o innych, Na przykład księgarnie skupowały niepotrzebne już podręczniki, które służyły kilku rocznikom uczniów. Starałyśmy się dbać o książki, żeby potem uzyskać za nie jak najwyższą cenę i mieć pieniądze na książki potrzebne nam do następnej klasy. Takich przedziwnych sposobów wychowania było w latach międzywojennych dużo.
Dodam, że moja młodość przypadła na czasy, kiedy wychowanie opierało się na trzech współpracujących ze sobą filarach: domu, kościele 
i szkole. Poza rodziną państwo również pozytywnie oddziaływało. To dawało dobre efekty. Przypomnę tutaj jeszcze myśl Jana Zamoyskiego, przypisywaną też Andrzejowi Fryczowi Modrzewskiemu „Takie będą Rzeczpospolite, jakie ich młodzieży chowanie”. Lata II RP były dla mnie z wielu powodów czasem czystym, nie spotykałam przekrętów, machlojek. Nie słyszało się brutalnych wyrazów, grzeczność, szacunek były normalnością.  Pamiętam to także ze Sterdyni, z czasów tuż po wojnie. Rolnicy, którzy przychodzili do mojego męża ze zwierzętami, na moje „dzień dobry” zdejmowali czapkę. To było jeszcze przedwojenne wychowanie.
 
- Jednak nie wszystko było takie „różowe”?
- Baliśmy się sąsiadów ze wschodu – „czerwonych” i jak się okazało, trzeba było się ich bać. Jedna z koleżanek, Żydówka Hania, należała do Bundu [partia żydowska, członek II Międzynarodówki Socjalistycznej], aktywne też były w mieście „jaczejki”, czyli podstawowe komórki partii komunistycznej ZSRR. Wiedziałyśmy, że należy się tego bać, że to przenika do młodzieży. Nasza Hanka opowiadała nam, że ZSRR to kraj szczęśliwości, do którego ludzkość powinna dążyć. Do tego stopnia to dążenie do ideału nas poruszyło, że zaczęłyśmy słuchać wieczornych audycji radiowych nadawanych z Moskwy. Dobrze, że mój tato, który o Sowietach nie powiedział inaczej jak zbrodniarze, o tym się nie dowiedział.   Ja sama dopiero później, po doświadczeniach z Rosjanami z czasów II wojny zrozumiałam, jak  dobrze się stało, że Polska w 1920 roku pokonała bolszewizm, że stała się murem, że obroniła przed komunizmem całą Europę. To był cud, to naprawdę był cud.
Dziś mówi się o antysemityzmie w tamtych czasach. Ja tego właściwie nie mogę potwierdzić. Kiedyś w wakacje na Piotrkowskiej natknęłyśmy się na kilku młodzieńców, którzy ostro wyrazili swoje zdziwienie, że wchodzimy do księgarni żydowskiej. I to był największy przejaw antysemityzmu w Łodzi, z jakim się zetknęłam. Słyszałam o jakichś próbach wydzielania miejsc na Uniwersytetach tzw. getcie ławkowym.
 
- Co chciałaby pani przekazać czytelnikom, a szczególnie tej społeczności lokalnej, której jest pani członkiem prawie nieprzerwanie od blisko siedemdziesięciu lat?
- Rok, który został poświecony na powstanie Izby Pamięci to przykład znakomitej współpracy z ludźmi tu mieszkającymi. Pragnę wyrazić im wielką wdzięczność za to, że potrafili tak współpracować. Bólem dla mnie jest to, co się dzieje w kraju teraz. Byłam dumna z tego, co było  w Polsce w roku 1980, 1981 czyli w okresie pierwszej „Solidarności”.  Nasz kraj jako wzór dla świata był podziwiany, promieniowaliśmy na inne państwa, przez te kilkanaście miesięcy po świecie chodziliśmy w chwale. Natomiast teraz martwię się, że u nas panuje Kodeks Hammurabiego sprzed 4 tys. lat – „oko za oko, ząb za ząb”. A potrafiliśmy być wspaniali, również dla sąsiadów. Gdzie my teraz jesteśmy? Co się z nami dzieje?  To mnie bardzo boli i marzę o zgodzie w naszej ojczyźnie. Przepis na to jest znany praktycznie każdemu z nas od 8., 9. roku życia. Przestrzeganie przykazań. I to jest moje marzenie, program dla Polski i na życie.
 
- Myślę, że dla czytelników ciekawy będzie też przepis na długowieczność i tak dobrą formę.
- Długowieczność ma się przede wszystkich w genach. Poza tym, tak jak powiedziałam, w życiu należy kierować się Przykazaniem Miłości. I taka jest moja recepta na długowieczność. Bardzo ważna jest też aktywność, zarówno fizyczna, jak i umysłowa. Ja na przykład od wielu lat do tej pory uczestniczę w zajęciach Uniwersytetu Trzeciego Wieku w Warszawie. Cieszę się, że taki Uniwersytet działa też w Sokołowie.
 
- Życzę więc pani jeszcze wielu lat uczęszczania na zajęcia UTW i  dziękuję za rozmowę. 
 
ROZMAWIAŁA JADWIGA OSTROMECKA

« wróć | komentarze [0]

Dodaj komentarz

Komentarz zostanie dodany po akceptacji przez administratora serwisu






Odśwież kod



Komentarze do tego wpisu

Nie utworzono jeszcze komentarzy dla tego wpisu

Strona 1/1






Dane kontaktowe