Wehikuł, którym podróżujemy

- Czas nie poddaje się żadnym regułom. Nie możemy go odwrócić, zmienić ani zatrzymać. Im więcej mamy narzędzi do poznawania świata, tym częściej się nad upływem czasu zastanawiamy - mówiła Maria Koc podczas wykładu „Magia czasu" na Sokołowskim Uniwersytecie Trzeciego Wieku.
Wszyscy doświadczamy upływu czasu i zmian jakie następują w związku z tym.
- Wszyscy odbywamy podróż z przeszłości przez teraźniejszość do przyszłości - stwierdziła Maria Koc, dyrektor Sokołowskiego ośrodka Kultury. - Tym wehikułem, który nas w tę podróż zabiera jest właśnie czas, który jest niezależny od nas. Albert Einstein dokonał pewnej rewolucji w pojęciu czasu. Stwierdził, że nie jest on absolutny, a upływ czasu zależy od prędkości układu odniesienia. Teorię tę udowadniał za pomocą tzw. paradoksu bliźniąt. Jeśli jedno z nich zostanie na ziemi, a drugie poleci w kosmos, podróżując w statku poruszającym się z prędkością światła, to gdy wróci po dwóch latach jego brat żyjący na ziemi będzie już staruszkiem. Einstein uważał, że czas się zakrzywia i dzięki temu być może w przyszłości będą możliwe podróże w czasie. Póki co w przeszłość możemy podróżować jedynie dzięki wspomnieniom.
Podstawa cywilizacji
Ludzie od dawna zwracali uwagę na upływ czasu. - Człowiek się zmienia, najpierw jest dzieckiem, później dojrzewa, dorasta, osiąga ten najpiękniejszy wiek, a na końcu starzeje się. Są to zmiany nieodwracalne – mówiła prelegentka. - Człowiek obserwował też przyrodę, jej kolejne cykle. Ważne było to, aby wiedzieć kiedy można iść na polowanie, kiedy należy gromadzić żywność na zimę. Dzięki temu, że ludzie nauczyli się poznawać konsekwencje zmian pór roku, mogli nie tylko przeżyć ale również zbudować potężną cywilizację. W pewnym momencie ludzie odczuli potrzebę podziału dnia na coś bardziej konkretnego niż rano, południe i wieczór. Zauważyli różnice w długości cieni rzucanych przez przedmioty znajdujące się w słońcu i najpierw wznosili słupki, a później większe budowle (gnomony), których cień mogli mierzyć i odnosić do upływu czasu. Jedną z największych tego typu budowli jest Igła Kleopatry, która 1500 lat p.n.e. stanęła przed świątynią Heliopolis w Egipcie, a obecnie stoi w Londynie, na lewym brzegu Tamizy. Niektórych z tych budowli używano do oznaczania pór roku, czego wczesnym przykładem jest Wielka Piramida w Egipcie, po części zaprojektowana w celu wyznaczania zrównania dnia z nocą. Podobnym celom służyło wzniesione około 1900 lat p.n.e. Stonehenge w Anglii, gdzie 24 czerwca (w Noc Świętojańską), w dniu przesilenia letniego słońce wschodzi ponad kamieniem położonym na zewnątrz czterech współśrodkowych kręgów kromlechu.
Miarą woda i piasek
Innym wczesnym urządzeniem służącym do mierzenia czasu był zegar wodny. Uważa się, że został wynaleziony w Chinach. W miarę jak woda wpływała z naczynia, jej obniżający się poziom pokazywał upływające godziny. Otwór wylotowy wykonano z wydrążonego kamienia szlachetnego osadzonego w alabastrze, podobnie jak kamienne łożyska we współczesnym zegarku na rękę.
Mimo, iż zegar wodny nie był poręczny, musiało minąć kilka stuleci, zanim pojawiły się jego następczynie w postaci klepsydr. Po raz pierwszy pokazały się w XIII wieku. Klepsydry były stosunkowo łatwe do wykonania, łatwiejsze do przenoszenia i zdecydowanie dokładniejsze niż zegary wodne. Spełniały one funkcję zegarów przemysłowych w pierwszych fabrykach. Nieocenione były na morzu, gdzie zawieszone pod sufitem działały zupełnie dobrze nawet podczas sztormów. Niemniej odmierzały tylko czas ?nie pokazywały zaś godzin.
Później rozpoczęła się epoka zegarów domowych. Wkrótce zdobyły one sobie na ścianie stałe miejsce i weszło w modę obudowywanie ich drewnianymi szafkami i umieszczanie na półeczkach. Od około 1600 roku wykonywano je z mosiądzu zamiast żelaza, co w efekcie spowodowało zmniejszenie ich rozmiarów i przeniesienie ich tym samym ze sfery zainteresowania kowala w ręce wykwalifikowanych zegarmistrzów.
W roku 1657 holenderski astronom i fizyk skonstruował zegar wahadłowy. Pomysł ten entuzjastycznie podchwycili angielscy zegarmistrzowie z Ahasuerusem Fromanteelem na czele, który pierwszy zdobył prawo do wykorzystania tego pomysłu.
Codzienność i luksus
W roku 1511 młody niemiecki ślusarz Peter Henlein skonstruował pierwszy przenośny zegarek, stosując w nim mała sprężynę do napędu mechanizmu chodu. Nazwano go Norymberskim jajkiem. Czasomierz ten zainspirował rzemieślników w całej Europie, a szczególnie w Genewie. W owym czasie do wolnego miasta Genewy napływał istny potop ludzi z Francji i Niemiec, szukających schronienia przed prześladowaniami religijnymi. Wśród nich było wielu konstruktorów zegarków. Właśnie oni przekazywali tajniki swego rzemiosła mieszkańcom Genewy.
Nie wiadomo, kiedy dokładnie pojawił się wynalazek w postaci pierwszego zegarka na rękę. Archiwa firmy zawierają informację, że w roku 1810 Breguet skonstruował zegarek na rękę dla królowej Neapolu; zegarek nr 2639 został zaprojektowany do noszenia na nadgarstku. Od tamtej pory wprowadzono wiele udoskonaleń do zegarka naręcznego (m.in. rewolucja elektroniczna) czego efekty możemy oglądać w postaci dobrych i stosunkowo tanich zegarków, jak również prawdziwych arcydzieł techniki, których ceny dorównują niekiedy cenom samochodów luksusowych.
TEKST/FOT. KATARZYNA MARKUSZ
Wycieczki dla słuchaczy
Sokołowski Uniwersytet Trzeciego Wieku przygotował dla swoich słuchaczy dwie wycieczki. Pierwsza odbędzie się 4 marca (piątek). Wyjazd o godz. 12 z parkingu przy SOK. Cena - 60 zł. W programie "Podróż Trzech Króli" w Muzeum Literatury oraz przedstawienie "Pińska szlachta" w Teatrze Rampa. Druga wycieczka odbędzie się od 13 do 15 czerwca. Chętni zwiedzą Kalwarię Zebrzydowską, Kraków, Wadowice oraz Park Ojcowski. Cena to 360 zł. Szczegółowych informacji udziela Paweł Kryszczuk, tel. 25 787 24 38
« wróć | komentarze [0]
Dodaj komentarz
Komentarze do tego wpisu
Nie utworzono jeszcze komentarzy dla tego wpisu