Usłyszałem przesłanie na całe życie

Są tacy ludzie, którzy mogli spotkać naszego Papieża i rozmawiać z nim, jak z przyjacielem. Do takich osób należy przewodniczący Rady Powiatu Sokołowskiego i były starosta Antoni Czarnocki.
Antoni Czarnocki z Karolem Wojtyła, wówczas kardynałem i wykładowcą etyki zetknął się podczas studiów na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Oto, jak wspomina tamte czasy i osobę przyszłego Papieża.
Studenckie lata
– Papież był mi bliski dzięki uczelni, na której studiowałem w latach 1971-76. Trzeba pamiętać, że Katolicki Uniwersytet Lubelski był znacznie mniejszą uczelnią niż teraz i funkcjonował wtedy w innych realiach. Jako studenci czuliśmy się jakby pod płaszczem atmosfery rodzinnej, jaka tam panowała, wspaniałych ludzi, którzy nas otaczali, bo prawie wszyscy się znali. Przed końcem studiów powstawał lęk, pójścia w świat. Panowało powszechne przekonanie, że po KUL-u nie jest łatwo znaleźć pracę i nie wiadomo czy będzie się dobrze traktowanym. – wspomina Antoni Czarnocki. – Z perspektywy czasu dziś stwierdzam, że raczej był to wewnętrzny lęk przed tym, czy będę potrafił tak żyć jak mnie nauczono i nie chodziło tylko o katolickość wychowania, bo na tej uczelni wykładali różni profesorowie i studenci byli różnych wyznań. Najwspanialszymi spotkaniami były wtedy rozpoczęcie roku akademickiego i opłatek ogólnouczelniany.
Uroczysta inauguracja
– Pierwsze z tych spotkań miało miejsce prawie zawsze w ostatnią niedzielę października i było wielkim świętem na uczelni. Gromadziło się wtedy wielu znakomitych gości, którzy nie bywali gdzie indziej. Wśród nich był m.in. kardynał Stefan Wyszyński, ówczesny rektor KUL i wybitny filozof o. Mieczysław Albert Krąpiec i dostojnicy hierarchowie kościoła, a także ambasadorowie krajów niesocjalistycznych. Kardynał Karol Wojtyła też był gościem na tych spotkaniach, lecz traktowany był raczej jako wykładowca etyki na KUL-u, a nie dostojnik kościoła. Z punktu widzenia studenta było to wielkie wydarzenie i nie każdy mógł na nim być, choć wielu chciało. Studenci z innych uczelni prosili nas często o wprowadzenie na tę prestiżową uroczystość. Wszystko rozpoczynało się Mszą św. w kościele akademickim i co ciekawe, zawsze kazania na tych mszach miał kardynał Wojtyła. Musiał być dobrym mówcą skoro go do tego wybierano. – zauważa szef rady powiatu. – Rzeczywiście były to inne kazania. Tak przykuwały uwagę, że nic się więcej nie liczyło.
Opłatkowe klimaty
Drugim takim prestiżowym spotkaniem było dzielenie się opłatkiem. - Podobna grupa dostojnych osób przybywała na nie i w podobnej atmosferze to wszystko się działo. Dla mnie najbardziej wzruszającym momentem było spotkanie z kardynałem Wojtyłą. Do niego zawsze była kolejka z życzeniami. Z każdym rozmawiał. Najpierw wysłuchał, pytał co się studiuje, skąd się pochodzi i cały czas trzymał za rękę. A potem były życzenia. Raczej przesłanie na całe życie. Ja również takie otrzymałem, ale jest dla mnie tak osobiste i cenne, że nie chcę o nim mówić. W dwa lata po skończeniu przeze mnie studiów wybrano Karola Wojtyłę papieżem. Dwukrotnie byłem potem w Rzymie, ale nie miałem potrzeby dotykania go. A wspomnienia były tak silne, że nie chciałem ich zastępować niczym innym – kończy swoje wspomnienia.
Ze łzami w oczach Antoni Czarnocki opowiadał nam o swoich spotkaniach z Janem Pawłem II. Na koniec dodał. – Wierzę w to, że nie należy się teraz modlić za papieża, tylko do papieża.
ROBERT GOLATOWSKI
FOT. ARCHIWUM
DOLNE ZDJĘCIE: ANTONI CZARNOCKI W CZASACH STUDENCKICH
« wróć | komentarze [1]
Dodaj komentarz
Komentarze do tego wpisu
Dzień beatyfikacji był okazją do wielu wspomnień... Nie wiem, czy młodsze pokolenia zdołają zrozumieć dzieło Jana Pawła II. Jakże wielki zastrzyk nadziei dał nam - Polakom podczas wizyty w 1979 r. Czekamy na kanonizację. |
Andrzej 2011-05-01 22:50:16 |