Sokołowianie byli naprawdę hojni

W czwartek w Sokołowskim Ośrodku Kultury odbył się wielki koncert charytatywny na rzecz Krzysztofa Krasnodębskiego, walczącego z nowotworem ucznia II klasy I Liceum Ogólnokształcącego.
Organizatorzy przygotowali ciekawą imprezę, a widzowie dopisali. Sprzedane zostały wszystkie bilety, a ci którzy przyszli do SOK nie żałowali pieniędzy na wsparcie dalszego leczenia i zakupu protezy ręki dla Krzysztofa.
Pochodząca z Sokołowa aktorka Lidia Sadowa, absolwentka I LO zaprosiła na koncert swoich kolegów – aktorów. Najpierw spotkali się oni w galerii SOK z mieszkańcami miasta – tymi młodszymi i starszymi. Opowiadali o swojej pracy, tryskali humorem. Każdy kto chciał, mógł sobie z nimi zrobić zdjęcie lub dostać autograf. Do Sokołowa przyjechali, oprócz Lidii Sadowej – aktorzy seriali: „M jak Miłość” – Tadeusz Chudecki (Henio) i Bożena Stachura (Grażyna), „Hotel 52” – Laura Samojłowicz (Natalia) i Michał Meyer (Krzysiek), „Na dobre i na złe” – Marcin Rogacewicz (dr Przemek) oraz grający Kubę w „Rodzinie zastępczej” Leszek Zduń.
Niemal rok
Później wszyscy spotkali się w wypełnionej po brzegi sali widowiskowej SOK. Byli przedstawiciele władz różnych szczebli, nauczyciele i uczniowie LO, lokalni przedsiębiorcy i wielu „zwykłych” ludzi, którzy przyszli po to, by pomóc. Dyrektor I LO Marcin Celiński opowiadał o Krzysztofie, jego zmaganiach z chorobą i tym, w jaki sposób społeczność szkolna zaangażowała się w pomoc licealiście.
– To dzisiejsze spotkanie pokazuje, jak wielkie serce mają sokołowianie. To trzeci koncert na rzecz Krzysia. Poprzednie organizowane były przede wszystkim dla młodzieży. Do tego doszły zbiórki w sklepach i kwoty przekazywane przez mieszkańców na konto Rady Rodziców. Dziś frekwencja i Państwa zaangażowanie przeszły nasze najśmielsze oczekiwania – mówił dyrektor. – Ta akcja pomocy trwa już niemal rok. W przeddzień wigilii, 23 grudnia ubiegłego roku, rodzice Krzysztofa i on sam usłyszeli diagnozę. Jego lewe ramię zarażone jest kostniakomięsakiem, bardzo złośliwą formą nowotworu. Nie trzeba tłumaczyć, co dla młodego chłopaka, sportowca, oznaczała ta diagnoza. Zaraz po nowym roku była pierwsza chemia, po niej wiele kolejnych, a ostatnia wczoraj. Na tą wiadomość jako pierwsi, już w styczniu, zareagowali uczniowie ówczesnej klasy IA. Wymienię tu tylko jedno nazwisko, za którym stoi cała rzesza uczniów i wychowawców. To nauczyciel matematyki w naszej szkole i wychowawczyni Krzysztofa – pani Urszula Kołodziejczuk. To ona była całym motorem napędowym tego wielkiego przedsięwzięcia, które toczy się już prawie 12 miesięcy. A dla nas wszystkich to był impuls: bierzmy się do roboty. Bo przy tej chorobie rzeczą bardzo ważną są pieniądze.
Damy radę!
- Kiedy okazało się, że ręki Krzysztofa nie da się jednak uratować, powstało pytanie – co dalej? Krzysztof ma dziś odjętą rękę, obojczyk i łopatkę. Nam od razu zaświtała myśl – trzeba zaopatrzyć go w protezę – kontynuował dyrektor. – Endoproteza, która pozwoli w pewien sposób zastąpić to ramię, to około 170 tys. zł. To bardzo duża kwota, rodziców ona na starcie ona zmroziła. Ale nasi uczniowie powiedzieli: dużo, ale trzeba się starać, by dać radę…I tak rozpoczęła się ta seria przedsięwzięć, za którą jako dyrektor mogę powiedzieć krótko: bardzo dziękuję. Dziękuję za wsparcie akcji całym sercem, ale i portfelem. Krzysiek jest wspaniałym młodym człowiekiem, cały czas jest podporą dla rodziców i ogromnie chce się uczyć. Dzięki Państwa hojności udało mu się kupić laptopa, który umożliwia mu naukę i kontakt z rówieśnikami. Rozpoczęliśmy nauczanie indywidualne, a nasi dydaktycy są zachwyceni choć i nieco zaskoczeni tym, jaki ten chłopak ma pęd do wiedzy. Na naszą prośbę nie ma tu dzisiaj rodziców Krzysztofa. To spotkanie mogłoby dostarczyć im zbyt wielu wzruszeń. Ale są tu z nami dzisiaj myślami, sercem i duchem – dodał Marcin Celiński.
Wielcy przez serce
Podczas licytacji, z której dochód w całości został przeznaczony na pomoc Krzysiowi, - nabywców – i to za wysokie kwoty – znalazło wiele atrakcyjnych przedmiotów, które udało się organizatorom pozyskać. A prowadzący tą część koncertu aktorzy zachęcali, jak mogli do podbijania stawek. Za tysiąc złotych poszło pióro i długopis przekazane przez ministra Marka Sawickiego, taką samą kwotę wylicytowano za kryształowy dzwonek z logo Senatu RP, przekazany przez senatora Waldemara Kraskę. Niewiele mniejsze kwoty zapłacono za przedmioty z autografem premiera Donalda Tuska i ogromnego misia od firmy Topaz. Kubki z autografami Krystyny Jandy i Janusza Gajosa poszły po 500 zł każdy. Napisana przez aktora Leszka Zdunia i pięknie wydana w jednym egzemplarzu „Legenda Sokołowska” została sprzedana za 700 zł. Kupił ją burmistrz. Za kilkusetzłotowe kwoty sprzedano wiele innych przedmiotów. Wszelkie rekordy cenowe pobił jednak album z zabytkami, przekazany na aukcję przez Ambasadę RP w Wilnie. Prezes holdingu Sokołów SA zapłacił za nią 4 tys. zł.
Pomiędzy poszczególnymi częściami aukcji wystąpiły sokołowskie zespoły artystyczne. A na koniec uczniowie i wychowawczyni Krzysztofa Urszula Kołodziejczuk podziękowali wszystkim, przytaczając cytat Cypriana Kamila Norwida: „Wszystko, co wielkie, jest wielkie przez serce”.
JAK POMÓC
Akcję pomocy Krzysztofowi Krasnodębskiemu można wspomóc wpłatą na konto Rady Rodziców przy I LO w Sokołowie Podlaskim nr 20 1020 4476 0000 8802 0017 1819 PKO BP o/Sokołów Podlaski koniecznie z dopiskiem „Dla Krzyśka” lub bezpośrednio w sekretariacie szkoły.
INFO/FOT. BOŻENA GONTARZ
WIĘCEJ W WIEŚCIACH Z 16 GRUDNIA
« wróć | komentarze [0]
Dodaj komentarz
Komentarze do tego wpisu
Nie utworzono jeszcze komentarzy dla tego wpisu