Moim sukcesem są synowie

„Wieczór wspomnień” Antoniego Czarnockiego zorganizowano w sokołowskiej „Jedynce”. To postać znana całemu społeczeństwu sokołowskiemu. Mąż, ojciec, dziadek, psycholog, nauczyciel, biegły sądowy, starosta i ostatnio radny powiatowy. Od stycznia tego roku - także emeryt.
Jak sam mówi – Teraz, aby tylko zdrowie dopisywało, żeby można było z tej emerytury korzystać.
Pierwsza szkoła
Urodził się 17 listopada 1949 roku w Wyrozębach. Szkołę Podstawową ukończył w Sawicach.
- Szkoła wtedy mieściła się w prywatnych domach rozrzuconych na krańcach wioski – opowiada pan Antoni. – Moja klasa była jednak bardzo liczna: uczęszczało do niej 41 uczniów. Właśnie dlatego uczyliśmy się w sali przeznaczonej na szkołę i od nas zaczynano lekcje.
Mając niespełna 14 lat wyjechał do renomowanej i nowatorskiej – jak na tamte czasy – szkoły średniej, do Technikum Chemicznego w Pionkach. Tam uczęszczał do klasy o profilu Przetwórstwo Tworzyw Sztucznych. Z rozrzewnieniem wspomina swój pobyt w internacie.
- Do domu jeździło się tylko 3 razy w roku na święta i na wakacje. A na pozostały czas domem naszym był internat. Pamiętam wspaniałych wychowawców, którzy niezwykle starannie dbali o naszą kulturę osobistą, higienę, sprawność fizyczną. Obiekt był doskonale wyposażony. Na terenie internatu znajdowały się korty tenisowe, pełnowymiarowe boiska do piłki siatkowej, nożnej. W zimie obowiązkowo lodowisko. Wokół internatu był park, gdzie chadzały pawie, a my na ławeczkach uczyliśmy się do klasówek – wspomina.
Niezwykły wykładowca
Po szkole średniej Czarnocki odbywał dwuletnią służbę wojskową w jednostce w Nowym Dworze Mazowieckim. - Wraz z innym kolegą byliśmy przydzieleni do administracji.
Po wojsku rozpoczął studia na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, na ówczesnym wydziale filozofii ze specjalnością psychologia. - Był to najpiękniejszy okres mojego życia - wspomina - Tam poznałem moją żonę i już na czwartym roku studiów byliśmy małżeństwem. Tam też spotkałem kardynała Karola Wojtyłę, który był naszym wykładowcą. Nauczali nas najwybitniejsi profesorowie świata.
- Po ukończeniu studiów szukaliśmy z żoną pracy. - opowiada. - Pisaliśmy do wielu firm i instytucji, ale najlepsza oferta przyszła z Sokołowa – to właśnie dlatego tu się znalazłem. Rozpoczęliśmy z żoną pracę w Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej. Bardzo lubię swoją pracę, może to właśnie dlatego sędzia Dąbrowski namówił mnie jeszcze na pracę biegłego sądowego. Do dziś jest to istotne dla mojego rozwoju zawodowego.
Zastał drewnianą…
Po dziesięciu latach pracy w poradni Czarnocki otrzymał propozycję objęcia stanowiska dyrektora szkoły. Trzykrotnie odmawiał. Przeważył ambicjonalny argument. - Usłyszałem, że pierwsze dziesięć lat to zdobywanie doświadczenia, następne dziesięć to najbardziej twórcze lata, a kolejne dziesięć to przygotowanie do emerytury. A skoro tę pierwszą dziesiątkę mam już za sobą, to czas na nowe wyzwanie i wykazanie się w czymś innym. No i przez następne szesnaście lat byłem dyrektorem Szkoły Podstawowej nr 1.
Pracę w tej szkole można podsumować tak, jak to kiedyś napisała polonistka Wiesława Kwiek: -„Zastał Jedynkę drewnianą a zostawił murowaną”. Jego to zasługą jest między innymi wybudowane nowe skrzydło (nowe sale lekcyjne) łączące dawny budynek szkoły z salą gimnastyczną, której też był inicjatorem i niemal budowniczym. Trudno tu wypisać wszystkie zasługi jakie miał Czarnocki dla szkoły, gdy był jej dyrektorem. Dość powiedzieć, że gdy odchodził płakali wszyscy – on też. A historia? Lubi się powtarzać. Znów ktoś przyszedł i powiedział mu – Tu już wszystko zrobiłeś. Idź zrób coś nowego. Tym nowym okazało się stanowisko Starosty Sokołowskiego. Pełnił tę funkcję przez dwie kadencje – do emerytury.
Nowa tradycja
Pracownicy Szkoły Podstawowej nr 1 postanowili przygotować dla niego wieczór pożegnalny. Szybko się okazało, że można nazwać to spotkanie „Wieczorem wspomnień”, który może być cykliczny, a którego honorowymi gośćmi będą emeryci. - Pracownicy już na emeryturze wpisują się w nasze działania związane z budowaniem i podtrzymaniem tradycji – mówi dyrektor szkoły Zofia Steć – Tak, jak w „Biesiadzie Jesiennej” staraliśmy się podkreślić rolę i doświadczenie absolwentów w tworzeniu społeczności szkolnej, tak tutaj chcieliśmy pokazać jak ważni dla naszej szkoły na pewno są i byli w różnych latach swojego życia pracownicy emeryci. Mam nadzieję, że kolejny wieczór będzie poświęcony p. Janowi Cichowskiemu, który był dyrektorem szkoły przed panem Czarnockim. A takie działania wspomnień wpiszą się na stale w kalendarz szkolny.
Podczas wieczoru wspomnień można było posłuchać o życiu pana Antoniego. Wszystko było poparte wyciągami z kronik szkolnych i osadzone w życiu niemal każdego pracownika szkoły – Staraliśmy się przewinąć jego życie przez nasze – mówią organizatorzy. Wspominali wszyscy z uśmiechem i rozrzewnieniem patrząc na zdjęcia z dawnych lat.
- Wieczór mile mnie zaskoczył jakością i przygotowaniem – mówił honorowy gość. – Tak wiele było materiałów i wspomnień. Byłem przecież tak związany z tą szkołą. I jakby już na koniec dodaje – Nie udałoby mi się to, gdyby nie żona, która zajmowała się synami. Dziś oni są moim sukcesem.
TEKST/FOT. ROBERT GOLATOWSKI
« wróć | komentarze [15]
Dodaj komentarz
Komentarze do tego wpisu
Łubu dubu niech żyje nam... |
żenada 2011-03-24 00:06:56 |
Cóż, niech żyje więc Antoni, mistrz myśli marksistowsko-katolickiej, urodzony dygnitarz nad dygnitarze, ten, którego serce bije w takt prawdy, którego stopa delektuje Ziemię. Zaiste, tytan myśli i czynu! Da zdrastvujet!!! |
Kęsim 2011-03-22 16:16:52 |
Dyrektorką szkoły specjalnej została magister nauczania początkowego powiększająca swą wiedzę o inne specjalizacje. Jako nauczycielka w poprzedniej placówce gdzie pracowała zawsze starała się, by dobro uczniów było najważniejsze. Ona akurat zasługuje na swoje stanowisko i szkoda, że wcześniej nie była doceniana tak jak jej koleżanka z pracy (także nauczanie początkowe, ale skończone zaocznie), którą bez konkursu obdarowano dyrektorstwem ponadgimnazjalnego molocha. Druga z pań dla awansu zrobi wszystko nawet przyjaźnie nawiązuje i odrzuca pod tym kątem. |
do komentarza z 2011-03-21 15:35:05 2011-03-21 22:55:52 |
no i znowu Przewodniczący. człowiek nie ma wstydu. Pcha się tam gdzie go nie chcą. Nawet większość lizusów ze Starostwa już się odwróciła od niego. Mimo, że tak hojnie wynagradzał ich podwyżkami, premiami no i jeszcze dwoma etatami w godzinach pracy. Żenada. |
zniesmaczony Sokołowianin 2011-03-21 21:55:18 |
Łatwo było zarządzać szkołą nr 1,będąc Przewodniczącym Rady Miejskiej i mając kupę kasy na koncie.Za jakie grzechy Sokołowa ,wiatr dziejów przywiał go do tego miasta!O, wielki geniuszu nauczany przez największych tego świata,zapomniałeś czego cię nauczyli:skromności i poszanowania drugiego człowieka!Był Pan niechlubną postacią jako starosta ale nie pozwoli Pan o sobie zapomnieć!Ciągle pcha się Pan do władzy!Niech Pan już będzie 100% emerytem,odpoczywa i wyjedzie np: do Czadu.Szerokiej drogi! |
czad z Czadu 2011-03-21 16:38:18 |
Haha zasoby ludzkie, szczególnie jeżeli chodzi o dyrektorów to pan Czarnocki obsadził stanowiska: dyr. LO na Sadowej - nauczyciel plastyki dyr. ZS1 - nauczyciel plastyki dyr. Szkoły Specjalnej - nauczyciel plastyki Zastanawiające jest, dlaczego wszyscy to nauczyciele plastyki, czyżby jakieś upodobanie byłego starosty do tej dziedziny... |
2011-03-21 15:35:05 |
Proponuję przedstawić wzmiankowanego Antoniego do nagrody Nobla. Dziedzina: zarządzanie zasobami ludzkimi w duchu zaduchu! |
Wielki maślarz 2011-03-21 11:50:09 |
Decyzje nieprzemyślane? Ależ nie to system cały, jednolity i pewny w działaniu. Żaden dyrektor nie mógł wyrastać intelektualnie ponad starostę, a ten zaś nie wystawał ponad trawnik. Szczytem była decyzja kadrowa odnośnie ZS nr 2. Komedia/tragedia. To równie dobrze można było tę instytucję zbombardować, a później zwałować, zaorać i posypać solą. Reszta wybrańców ma także swoje i to nie małe zalety, a zapewne ślad na edukacji sokołowskiej pozostawią "spiżowy". |
Z nad Buga wdzięczna Wieśka i Zośka 2011-03-21 08:52:54 |
Zgadzam się z przedmówczynią, ale nie zapominajmy również o szkole specjalnej.(awans pani z świetlicy na stołek dyr.)Takie nieprzemyślane decyzje spowodowały, że pan Czarnocki przepadł w wyborach. |
2011-03-21 08:09:19 |
Na powołanie dyrektorki jednej ze szkół ponadgimnazjalnych w Sokołowie Podlaskim znaczący wpływ miał ówczesny przewodniczący RP wraz z pewną radną powiatową, która nie mając matury przewodniczyła Komisji RP d/s oświaty. Dyrektorkę szkoły ponadgimnazjalnej powołano uchwałą Zarządu Powiatu Sokołowskiego bez organizowania konkursu na to stanowisko. W tym czasie w Zarządzie RP zasiadał nasz bohater. W ten właśnie sposób obsadzono jeden ze stołków dyrektorskich tzw.swoim człowiekiem. Później, by dać się wykazać powołanej i potwierdzić jej operatywność RP w trybie pilnym skierowała środki finansowe na szybki remont placówki przez nią zarządzanej. |
Obserwator 2011-03-21 07:52:30 |
No, a już na stanowiskach dyrektorów szkół średnich w Sokołowie - to dopiero dał zmianę!!! Prawdziwa elyta z elyt prawdziwych. Zresztą, jaki Pan - taki kram!!! |
Zachwycona Wiesia 2011-03-21 00:34:40 |
Może i dobry pedagog, ale starosta marny... I tylko niesmak pozostał... |
2011-03-19 22:54:48 |
Blado wypada ocena bohatera artykułu jako człowieka z honorem, choćby przekazanie i zamiana mieszkania rodzinie emigrantów,mała ruina za pałac wyremontowany z budżetu |
obserwator 2011-03-18 10:10:32 |
Niesłusznie pominięto jakże istotny epizod życia naszego bohatera - twórcza praca w charakterze lektora i agitatora z ramienia PZPR |
Koszałek Opałek 2011-03-18 09:19:35 |
"Tym nowym okazało się stanowisko Starosty Sokołowskiego. Pełnił tę funkcję przez dwie kadencje – do emerytury". To, że ten pan był dobrym nauczycielem nie znaczy, że był dobrym starostą , bo według mnie pan Czarnocki dobrym starostą nie był. Do dziś odcinek drogi powiatowej w Dzierzbach jest nieodwodniony, a mieszkańcy i inni korzystający z tej drogi mają poważne problemy w okresie zimowym z wjazdem i wyjazdem ze wsi. Na lodowych wyłomach ludzie łamią koła i zawieszenia w samochodach. Wielokrotnie prosiłem ówczesnego starostę o naprawienie fuszerki zrobionej przy budowie chodnika. Chodnik wybudowano bez planów i nakryto nim kanał odwadniający. Pan Czarnocki zawsze odpowiadał mi, że sprawę zna i szybko kończył rozmowę. Tej zimy znów była "powtórka z rozrywki" - koparki wynajęte przez gminę rozbijały wyłomy lodowe, by umożliwić mieszkańcom wjazd i wyjazd ze wsi, a innym przejazd przez wieś. W Sokołowie urzędnicy pamiętali o własnej wygodzie i pięknie wyremontowano budynek starostwa i tylko szkoda, że znów zapomniano o potrzebach mieszkańców ościennych miejscowości. |
Pewien obywatel 2011-03-18 07:54:53 |