Jesteśmy ich dłużnikami

Józef Milik to kolejna nietuzinkowa postać z naszego powiatu. Pochodził z rodziny chłopskiej, był samoukiem, ukończył jedynie kurs rolniczy w Nałęczowie. W czasie I wojny światowej służył w armii rosyjskiej, wraz z innym rozbrajał Niemców w Sterdyni, w 1920 roku walczył z bolszewikami w 19. pułku ułanów. Po wojnie zajął się gospodarowaniem na kilkuhektarowym gospodarstwie w Seroczynie. Był nie tylko znakomitym rolnikiem, ale też zaangażowanym społecznikiem. Pełnił funkcję prezesa Kółka Rolniczego w Seroczynie, wiceprezesa Okręgowego Towarzystwa Rolniczego pow. sokołowskiego, członka rady gminnej, sejmiku i wydziału powiatowego, współdziałał w organizacji spółdzielczości mleczarskiej, kasy spółdzielczej, był inicjatorem i pierwszym prezesem OSP w Seroczynie. W istotny sposób przyczynił się do sprowadzenia do Sokołowa Salezjanów. Aktywnie działał w ruchu narodowo- demokratycznym i mandat poselski uzyskał z ramienia Stronnictwa Narodowego. Jako poseł brał czynny udział w m.in. w komisjach odbudowy kraju i reform rolnych. W czasie II wojny światowej aresztowany przez Gestapo, po zwolnieniu przeniósł się do Warszawy i działał pod ps. „Ozima” w konspiracyjnym SN oraz oddziale warszawskim Rady Głównej Opiekuńczej. W 1944 r. otrzymał mandat członka Rady Jedności Narodowej jako jeden z trzech przedstawicieli Stronnictwa. Ciężko chory powrócił w maju 1944 roku do Seroczyna i tutaj zmarł 12 czerwca. Został pochowany na miejscowym cmentarzu.
„Mój pamiętnik” powstawał w ostatnich dwóch tygodniach życia Józefa Milika, w znacznej części był dyktowany synowi. Ta świetna gawęda o losach Podlasia i Podlasiaków dotyczy lat 1885– 1928. Ostatnie zdanie urwane jest w połowie. To wielka szkoda, bo, jak zaznaczył w recenzji prof. dr hab. Dariusz Magier, książka stanowi nie lada perełkę i znacząco wzbogaca literaturę historyczną regionu. „Na tle przeżyć i doświadczeń autora czytelnik znajdzie barwny obraz obyczajowości, kultury i życia społecznego”.
Promocja wydawnictwa miała miejsce w 14 czerwca w Kosowie Lackim i 23 czerwca w Sterdyni. Organizatorem tej drugiej było Towarzystwo Miłośników Ziemi Sterdyńskiej. Jak podkreślał w interesującym obszernym wystąpieniu współautor wydania Artur Ziontek, Józef Milik to światły intelektualista i czujny obserwator życia we wszystkich jego przejawach. Jeszcze w czasach zaborów tworzył bibliotekę domową, kolportował prasę polską. W kontekście prześladowań unitów był świadomy, że reformowanie ducha, walka o wiarę i zachowanie tożsamości narodowej to walka o Polskę. Prelegent przypomniał też zasługi innych fascynujących postaci z nadbużańskiej części powiatu sokołowskiego: powstańca Feliksa Bartczaku, ziemianina Ludwika Górskiego, światowej sławy naukowca Józefa Tadeusza Milika (syna posła Milika) i innych. Stwierdził, że jako Polak czuje się dłużnikami tych ludzi, a ta książka jest formą spłaty długu.
Z kolei pochodzący z Seroczyna Bogusław Piwko (na zdj.), absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, przypomniał swoje spotkania z Józefem Milikiem. Z dzieciństwa zapamiętał między innymi moment powrotu schorowanego sąsiada do Seroczyna. – Przeżegnał się pod rodzinnym dachem, wracał jako człowiek boski, nie beztroski, wracał w imię Boże – mówił z wyraźnym wzruszeniem.
Spotkanie było dla zebranych wspaniałą lekcją lokalnej historii i zachętą do lektury książki.

J.O.
« wróć | komentarze [0]
Dodaj komentarz
Komentarze do tego wpisu
Nie utworzono jeszcze komentarzy dla tego wpisu