„Epitafium dla Profesora Franciszka Kobryńczuka”

Na wstępie Mieczysław Szymański, prezes TMZS, podziękował zebranym za przybycie, występującym za przygotowanie programu, pracownikom GOKiS za pomoc w organizacji wydarzenia. Przeczytał również słowa żony poety, Jadwigi, która nie mogła przybyć, ale „obecna myślami i sercem”, przekazała podziękowania za pamięć o mężu i piękne życzenia z okazji Świąt Bożego Narodzenia.
Wśród występujących byli uczniowie Zespołu Szkół w Sterdyni, soliści z Zespołu Wokalnego „Złote Lata” oraz wokaliści Agnieszka Wilk i Michał Pieńkowski ze Sterdyni. Młodzież prezentowała wiersze Franciszka Kobryńczuka i piosenki - kompozycje Marka Kołodziejskiego do słów poety. Natomiast seniorzy przypomnieli kilka dawnych przebojów, które przetrwały próbę czasu.
Nie zabrakło wspomnień o wybitnym synu nadbużańskiego Podlasia.
- Profesor dawał nadzieję, dopingował, udzielał wskazówek; nas, „poetów z Bożej łaski”, wyciągnął z opłotków do innych ludzi. Było dla niego radością, kiedy w trakcie Powiatowych Spotkań z Poezja i Prozą Podlasia udało nam się natknąć się na dobry, ciekawy, tekst poetycki - mówiła Irena Filipczuk. Zaprezentowała też fragment wiersza, napisanego tuż po pogrzebie poety. Marek Kołodziejski przypominał niektóre fakty z ciekawej, ale pełnej trudnych przeżyć biografii Franciszka Kobryńczuka. Zaznaczył, że poeta kochał dzieci i dla nich przede wszystkim pisał, a w pogodnej twórczości nie znalazły odbicia ciężkie życiowe przejścia. Z kolei były wójt Czesław Marian Zalewski podkreślał, że spotkania z udziałem poety były dla niego ucztą duchową. Podsunął pomysł nadania Gminnemu Ośrodkowi Kultury i Sportu w Sterdyni jego imienia. Osobistymi wspomnieniami o prof. Kobryńczuku podzieliła się Marianna Bakońska, która jako autorka dwóch tomików wierszy wiele mu zawdzięcza. – Kiedy miał do mnie po raz pierwszy przyjechać, żeby wybrać wiersze do druku, przygotowałam się na spotkanie z wielkim profesorem z Warszawy, a z samochodu wyszedł zwykły człowiek, serdeczny, życzliwy; rozmawialiśmy, jakbyśmy się znali wiele lat - opowiadała. Zaprezentowała też fragment wiersza, który napisała po pogrzebie poety.
Swoistym podsumowaniem wspomnieniowo-artystycznego popołudnia był wiersz Jadwigi Banasiuk z Ceranowa, którym uczciła ona pamięć znakomitego krajana.
(…) /Ten zacny człowiek był naszym rodakiem/a nade wszystko prawym Polakiem/Kochał on bardzo rodzinne strony/Wrócił na zawsze pielgrzym strudzony/Tyle pracy, twórczości po nim zostało/żeby wyliczyć czasu mało/ Szumią mu teraz znajome drzewa/a mały ptaszek pieśni mu śpiewa, /Jeśli się znajdziesz w tej okolicy/za jego duszę pomódl się w ciszy/zapal na grobie lampeczkę małą/(…).
J.O.
« wróć | komentarze [0]
Dodaj komentarz
Komentarze do tego wpisu
Nie utworzono jeszcze komentarzy dla tego wpisu