2016-01-26
Dobry moment na zmianę
Marcin Celiński przez ponad 8 lat był dyrektorem sokołowskiego LO im. Marii Skłodowskiej-Curie. Od kilku tygodni pełni obowiązki dyrektora w Sokołowskim Ośrodku Kultury. Funkcję obejmie 1 lutego. Decyzja o odejściu ze szkoły i rozpoczęciu pracy w dziedzinie kultury - jak sam przyznaje - nie było łatwa. Nam opowiada o tej sytuacji i swoich planach na nowym stanowisku.
- Kiedy otrzymał pan od burmistrza propozycję objęcia funkcji dyrektora SOK-u?
- Niemal dwa miesiące temu.
- Zdziwił się pan?
- Oczywiście. Ta propozycja była dla mnie wielką niespodzianką.
- I od razu się pan zgodził?
- Nieee. Podjęcie ostatecznej decyzji nie było łatwe. Musiałem rozważyć wszystkie za i przeciw. Pan burmistrz doskonale o tym wiedział i dał mi trochę czasu, bym mógł się zastanowić i wszystko na spokojnie przemyśleć.
- Więcej było za, czy przeciw?
- Decyzja naprawdę była trudna. Z jednej strony chciałem spróbować czegoś nowego, podjąć się kolejnego wyzwania. Ale jest i druga strona. Pracuję w liceum już ponad 8 lat, jest mi ono bardzo bliskie. Młodzież, nauczyciele i pozostała kadra, wspaniałe licealne środowisko, całe to miejsce zwane potocznie "Sadową" - to wszystko jest dla mnie niezwykle ważne! Oderwanie się od tego, czego jest się częścią, w co się tak mocno wrosło, naprawdę jest bardzo trudne. Poza tym jest połowa roku szkolnego. Zarówno dla mnie, jak również dla szkoły i organu prowadzącego, nie jest to sytuacja łatwa.
- Ale mimo wszystko przyjął pan propozycję pana burmistrza.
- Tak, po długim namyślę przyjąłem tę propozycję. Ucieszyłem się, bo pan starosta bez jakichkolwiek problemów umożliwił mi zakończenie pracy w liceum.
- Pracuje pan teraz jednocześnie w szkole i ośrodku kultury?
- W szkole jako dyrektor sprawował będę swoje obowiązki do końca stycznia. Codziennie tam jestem i pracuję tak jak wcześniej. Popołudniami natomiast wchodzę powoli w życie ośrodka kultury. Wdrażam się w nowe obowiązki.
- I jak jest?
- Poznaję od środka działalność SOK - jego zasady, strukturę, wewnętrzne relacje. Więcej będę mógł powiedzieć po kilku tygodniach.
Przygotowując się do nowej funkcji, musiałem przemyśleć swoją koncepcję nt. funkcjonowania i dalszego rozwoju ośrodka. Przeszedłem już wiele rozmów z burmistrzem i poprzednimi dyrektorami. Rozmawiam kolejno ze wszystkimi pracownikami, a także ludźmi, którzy współpracują z ośrodkiem, którzy tworzą środowisko sokołowskiej kultury.
- Będzie pan dużo zmieniał i wdrażał nowe pomysły, czy wszystko będzie po staremu?
- Oczywiście, mam sporo koncepcji i nowych propozycji. Jednak nie zamierzam rozpoczynać pracy od wprowadzania rewolucji. Uważam, że obecna oferta SOK-u jest bardzo bogata. Biorąc pod uwagę cały region wschodniego Mazowsza, obejmujący kilka powiatów, naprawdę jesteśmy liderem. Niewiele jest instytucji, które organizują rocznie ponad sto imprez kulturalnych, nie licząc codziennej pracy grup i zespołów.
W zeszłym roku ośrodek zakończył obchody 50-lecia swego istnienia. Teraz zaczął się kolejny etap. Bazując na tym, co zostało wypracowane do tej pory, na tych solidnych "piętrach", które wybudowano, musimy iść dalej, ciągle budować nowe "kondygnacje" - zmieniać się na lepsze, poszerzać ofertę. Należy pamiętać, że ośrodek kultury nie jest autorską placówką dyrektora. Nie powinno być tak, że przychodzi nowy dyrektor, wymyśla własną koncepcję i wszystko zmienia. Oczywiście, rolą dyrektora - poza kierowaniem placówką, dbaniem o jej prawidłowe funkcjonowanie i rozwój - jest także inspiracja, ukazywanie nowych kierunków. Jednak kultura jako całość jest dziełem wspólnym środowiska. I taka też powinna być koncepcja pracy ośrodka - powinni ją tworzyć wszyscy: kadra i stali współpracownicy, władze miasta, różne instytucje pokrewne, artyści i miłośnicy sztuki, a także pozostali mieszkańcy.
- Mieszkańcy?
- Tak, oczywiście. To, jak funkcjonuje nasza lokalna kultura, w ogromnej mierze zależy od samych mieszkańców. Rolą ośrodka jest upowszechnianie i rozwój kultury, ale także odpowiadanie na istniejące zapotrzebowanie w tej dziedzinie. Już dziś pytam mieszkańców, jakie jest ich zdanie na temat sokołowskiej kultury i działalności samego ośrodka. Jeśli ktoś chce wnieść coś nowego, podzielić się swoimi koncepcjami lub propozycjami - jestem na to otwarty. Żyję w Sokołowie od urodzenia i wiem, że jest tu naprawdę wielu ludzi, dla których poziom funkcjonowania kultury jest bardzo ważny. Obecnie niemal codziennie mam okazję rozmawiać na ten temat…
Dotychczasowe spotkania ze stałą kadrą, współpracownikami oraz wieloma innymi osobami, przekonują mnie o tym, że oferta SOK-u na pewno będzie stopniowo poszerzana. Tyle mogę powiedzieć już dzisiaj. Sukcesywnie będziemy poznawać nowe elementy tej oferty.
- Pana zastępcą będzie Iwona Kopiwoda. Czyj to pomysł?
- To wynik wspólnych ustaleń. Dzisiejszy zakres działania ośrodka sprawia, że stanowisko zastępcy dyrektora jest bardzo potrzebne. Zgodnie ze statutem ośrodka, funkcję tę może pełnić osoba wskazana przez dyrektora po zasięgnięciu opinii burmistrza miasta. Pani Iwona Kopiwoda pełniła obowiązki dyrektora SOK przez ostatnie półtora roku i jej doświadczenie jest bardzo cenne. W mojej ocenie wybór jest w pełni uzasadniony.
- Po ponad 8 latach zostawia pan liceum. To odpowiedni moment?
- Szczerze mówiąc, myślałem o tym już od pewnego czasu. Od początku pracy w liceum zakładałem, że mam do wykonania pewne zadanie, a potem potrzebna będzie zmiana. Ostatnie osiem i pół roku to intensywna praca i wiele istotnych zmian, jakie zaszły w tej szkole. Liceum ma dziś bazę dydaktyczną, jakiej nie miało w całej swej historii. Zrealizowaliśmy wiele ciekawych projektów edukacyjnych, prowadzimy współpracę międzynarodową z Niemcami, Brazylią, Izraelem i innymi krajami, mamy umowy partnerskie i patronackie z bardzo dobrymi polskimi uczelniami. Zaangażowanie kadry oraz zdolności i praca naszych wspaniałych uczniów sprawiły, że mamy najlepsze wyniki maturalne nie tylko w powiecie sokołowskim, ale jedne z najlepszych w regionie. Fakt, że w rankingu "Perspektyw" osiągamy drugie a nie pierwsze miejsce w Sokołowie wynika jedynie z dość kontrowersyjnej metodologii tego rankingu, zgodnie z którą szkoły duże i małe, prywatne i publiczne, płatne i bezpłatne, wielkomiejskie (np. działające przy uniwersytetach) i te z małych ośrodków wrzucane są do jednego worka, a wyniki maturalne dzielone są przez liczbę uczniów danej szkoły. To sprawia, że nasze liceum, mimo iż wśród czternastu zdawanych egzaminów maturalnych aż z dwunastu ma zdecydowanie najlepsze wyniki (różnica sięga nawet 27%!), to jest w tym rankingu na drugim miejscu w powiecie… Jednak mimo tego, bardzo istotny jest ogromny progres jaki dokonał się w tej szkole w ciągu tych lat. Mocno podkreślam, że tego rozwoju dokonało całe środowisko licealne, a nie sam dyrektor… W każdym razie szkoła jest w dobrej kondycji. To jest dobry moment, by ustąpić miejsce komuś innemu. Gdyby było źle, nie mógłbym tego zrobić. Byłoby to nie fair w stosunku do następcy.
- Czy prawdą jest, że odchodzi pan z liceum, bo nie chciał pan nadal współpracować z władzami powiatu?
- To nie jest prawda! Moja decyzja nie jest żadną ucieczką ani od władz powiatu, ani od nikogo innego. Tym bardziej, że SOK przy wielu przedsięwzięciach współpracuje także z władzami powiatowymi. Owszem, czasem zdarzały się różne napięcia, jak to między jednostkami a organem prowadzącym, ale to jest zupełnie naturalne.
- Dziękuję za rozmowę.
KW
« wróć | komentarze [13]